Jest na Słowacji miasto, które wyrosło dosłownie w kraterze wulkanu — i to na srebrze. Bańska Szczawnica (Banská Štiavnica) leży w kalderze dawno wygasłego stratowulkanu Gór Szczawnickich i w średniowieczu należała do najbogatszych miast górniczych Europy. Od 1993 roku, wraz z zabytkami techniki w okolicy, figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Dziś to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w kraju: strome uliczki, kamienice mieszczańskie, galerie i kawiarnie, a dookoła zielone wulkaniczne wzgórza.
Miasto zbudowane na srebrze
W XVIII wieku szczawnickie kopalnie dostarczały znaczną część srebra całej monarchii habsburskiej — i ten majątek widać do dziś. Przy lekko pochyłym rynku Trojičné námestie stoją renesansowe i barokowe pałace gwarków, a nad wszystkim góruje monumentalna barokowa kolumna morowa Świętej Trójcy dłuta Dionýza Stanettiego. To najlepszy punkt startu spaceru: każda boczna uliczka pnie się ku widokom na krawędź kaldery.
Stary i Nowy Zamek
Srebro trzeba było chronić przed Turkami, więc miasto dorobiło się aż dwóch twierdz. Stary Zamek to romański kościół przebudowany na fortecę, dziś z ekspozycjami muzealnymi. Nowy Zamek — biała renesansowa wieża strażnicza na wzgórzu Frauenberg — oferuje bodaj najładniejszą panoramę miasta i okolicznych szczytów. Oba obiekty spokojnie zwiedzisz w pół dnia; bilety kosztują po 3–5 euro.
Tajchy: górnicze jeziora, dziś kąpieliska
Najbardziej niezwykłym dziedzictwem Szczawnicy jest system tajchów — sztucznych zbiorników wodnych, które w XVIII wieku zaprojektowali inżynierowie górniczy, m.in. Matej Kornel Hell i Samuel Mikovíni. Woda z nich napędzała maszyny i pompy kopalniane. Zbudowano ich około sześćdziesięciu, do dziś przetrwało ponad dwadzieścia, a latem pełnią rolę naturalnych kąpielisk. Najpopularniejszy jest tajch Počúvadlo pod górą Sitno — z plażami, wypożyczalnią desek SUP i budkami z jedzeniem. Kąpiel jest darmowa, sezon trwa od czerwca do początku września.
Pod ziemię i na kalwarię
Muzeum Górnictwa na wolnym powietrzu (Banské múzeum v prírode) to atrakcja, którą zapamiętasz najdłużej: zjazd do prawdziwej sztolni Bartolomej, w kasku i z lampą, w towarzystwie przewodnika-górnika. Zwiedzanie trwa około 90 minut i kosztuje 10–12 euro. Nad miastem wznosi się z kolei barokowa kalwaria z lat 1744–1751 — ciąg kaplic wspinających się na stromy stożek wulkaniczny, uważany za jedną z najpiękniejszych kalwarii w Europie. Podejście zajmuje pół godziny, a widok wynagradza każdy krok.
Akademia, kawiarnie i genius loci
W 1762 roku Maria Teresa założyła tu Akademię Górniczą, uznawaną za pierwszą wyższą uczelnię techniczną na świecie. Studencki duch pozostał: dziś miasteczko żyje artystami, małymi galeriami, antykwariatami, letnimi festiwalami i kawiarniami, gdzie espresso pije się z widokiem na czerwone dachy. Wieczorem warto zamówić kieliszek wina z pobliskiego regionu winiarskiego i po prostu włóczyć się uliczkami.
Informacje praktyczne
- Dojazd: autem z Bratysławy około 2,5 godziny (180 km), z Bańskiej Bystrzycy 45 minut; z Krakowa przez Donovaly około 3,5 godziny. Pociągiem z przesiadką w Hronskiej Dúbravie, kursują też bezpośrednie autobusy z Bratysławy i Zwolenia.
- Ile czasu: idealnie dwa dni — jeden na miasto i sztolnię, drugi na tajchy, kalwarię lub wejście na Sitno (1009 m).
- Ceny: wstępy do muzeów 3–12 euro, obiad w restauracji 8–14 euro, kawa około 2,50 euro.
- Kiedy jechać: czerwiec–wrzesień na kąpiele, jesień na kolory lasów, grudzień na wyjątkowo klimatyczny jarmark adwentowy.
Bańskiej Szczawnicy nie da się „odhaczyć” po drodze. To miejsce, w którym trzeba zwolnić — i właśnie dlatego się tu wraca.